Ekspresja scalająca

Tekst: Bogusław Deptuła

Jest rzeźbiarką. Dla niej ludzkie ciało to zestaw brył, które choć zmieniają swoje układy, nigdy owymi bryłami być nie przestają.

Joanna Mieszko-Nita

Rzeźbienie na papierze

Mam wrażenie, że Joanna Mieszko-Nita w sztuce jest miłośniczką kobiecych kształtów, o wiele bardziej niż męskich. Mnie to zupełnie nie dziwi, choć wśród rzeźbiarek różnie z tym bywa… Męskie kanciastości czasami stają się bardziej przyciągające od kobiecych krągłości. Joanna umie jednak owym obłościom przydać tektoniki, materialności, ciężaru, choć niekoniecznie chodzi tu o ciężar fizyczny, mam chyba raczej na myśli ciężar gatunkowy, rangę wypowiedzi artystycznej; bo mocno czuć w jej pracach powagę zamiaru, respekt wobec warsztatu, poważne traktowanie tego, czym się zajmuje z taką pasją. I tę pasję także czuć. Tworzy sztukę w pierwszej osobie. Może takie stwierdzenie trąci przesadą, ale mnie w przypadku jej poszukiwań zdaje się wyjątkowo trafne, gdy spojrzymy na jej twarz podczas malarsko-rysunkowych spektakli dziejących się na oczach widzów. One ją przemieniają, dodają energii, siły, dziwnej pewności, mimo całej niepewności, która równocześnie w niej także jest.

Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita

W swoich rozważaniach o Degasie Paul Valéry poświęca jeden z rozdziałów książki Degas, taniec, rysunek kwestii nagości i pisze: „Dla malarzy postaci nagość była jednak rzeczą najważniejszą w świecie. […] Czujemy, że dla Tycjana, kiedy układa Wenus, tę cielesność najczystszą, miękko spoczywającą na purpurze, Wenus w pełni swej doskonałości jako bogini i jako rzeczy malowanej, malować znaczy pieścić, złączyć dwie rozkosze we wzniosłym akcie […]”. Ale następnie pisze niemalże przeciwstawną uwagę: „Rembrandt wie, ciało jest z błota; światło przemienia je w złoto. Zgadza się na to, co widzi: kobiety są tym, czym są. Wybiera najczęściej ciała opasłe albo wynędzniałe. Nawet te nieliczne piękności, które malował, swoje piękno zawdzięczają jakiejś emanacji życia niż formie”.

W tej dwoistości między pietyzmem jednych a świadomością przemijalności cielesności u drugich tworzy swe akty Joanna.

Rysunki

Zazwyczaj takie rysunkowe studia są zaledwie wstępnym etapem dla dalszych poszukiwań. Szkic, który w poprzednich wiekach był zaledwie przygotowawczym studium, obecnie może okazać się i pozostać ostatecznym i skończonym dziełem i tak właśnie jest w przypadku rysunków Joanny Mieszko.

Czuć w nich silną tektonikę kobiecych ciał. Nieważne czy pięknych, czy nie najpiękniejszych, ważne, że kobiecych. Mam nieodparte wrażenie, że owe ciała mają swoją inspirację/inicjację w lustrzanych spojrzeniach autorki, ale zarazem, skoro unika ona przedstawiania twarzy, to te kobiece kształty stają się całkowicie uniwersalną i ostateczną wypowiedzią na temat kobiecej anatomii i jej zastosowania w sztuce dzisiaj. Joanna nie boi się tego czynić, co więcej, to chyba jej sprawia przyjemność: przedstawia siebie, a zarazem uniwersalną kobietę, ujętą w mocy jej własnych kształtów.

Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita

Gruba kreska, czasem oszczędnie wprowadzany kolor tworzą osobną stylistykę tych rysunków. One mogą być, ale równocześnie zupełnie nie muszą, odzwierciedleniem konkretnych kształtów, wszystko jedno czy zobaczonych w lustrze, czy na jakimś zdjęciu, a może w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach na żywo w jakimś zaskakującym spotkaniu kobiecych ciał na plaży, w sali gimnastycznej czy na siłowni.

To spojrzenie artystki może mieć zupełnie inny charakter i zupełnie odmiennie skutkować we własnych dziełach. Odmienny rys, własny charakter rysunku sprawiają, że mamy do czynienia z mocno autonomicznie pojmowaną literą sztuki. Joanna, respektując odwieczne kanony, zarazem chce bardzo znaleźć osobne miejsce dla swoich poszukiwań i ekspresji. I znajduje, bo rozpoznajemy jej prace z dużą łatwością, odnalazła swoją kreskę wśród wielu innych możliwych jej wariantów. Wysiłek poszukiwania stał się sukcesem odnalezienia, a przez to spełnienia artystycznego.

Rysowanie

Joanna lubi rysowanie na żywo, swoisty rysowany teatr, którego na polskim gruncie najważniejszym przedstawicielem był Franciszek Starowieyski. On lubił kobiece kształty, formy jako temat i to one zazwyczaj były jego inspiracją. Takie malarskie czy rysunkowe akcje miały miejsce już znacznie wcześniej, szczególnie we Francji w działaniach Pabla Picassa, Yves’a Kleina, Georges’a Mathieu i jeszcze kilku innych.

Zatem inspiracja dla poszukiwań Joanny mogła płynąć z dokonań Starowieyskiego albo któregoś z francuskich poprzedników. Nie rozstrzygając, możemy powiedzieć, że to bardzo widowiskowa i spektakularna forma artystycznego działania.

Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita

Widziałem fotograficzną dokumentację z jej rysowania. Na kilku zagruntowanych, sporych płytach, bo te są twardsze i lepiej się do tego nadają, węglem tworzy kobiece figury. Na wszystkich jednocześnie, przenosząc się z jednej płyty na drugą. Działanie, co dobrze widać, ma charakter instynktowny, imperatywny, nie zaplanowany. Na sekundę przed postawieniem pierwszej kreski zdaje się, że artystka nie ma pojęcia, jak ona będzie wyglądać, gdzie przebiegnie, gdzie się zakończy. I nie ma w tym dziwnego, bo równocześnie, w momencie gdy zaczyna rysować, wszystko już staje się jasne i nieuniknione. Nie chcę powiedzieć „oczywiste”, bo trochę wahania w tych rysunkach również widać, ale tym prawdziwsze to są działania, tym szczersza wypowiedź. Kilka linii wystarcza, by móc odgadnąć kształty, potem dochodzi dopełnienie w postaci mocnych, pełnych krech robionych szerszą powierzchnią węgla. Dramatyzm się zwiększa, ekspresja potęguje, wyrazistość narasta. Najprostsze światła i cienie. Działania podstawowe, jak przy początkach sztuki, gdy obrysowywano cień. Tu cieniem jest gest, który po chwili zjawia się na powierzchni obrazów. A po nim pozostaje wyrazisty ślad w postaci ukończonego rysunku, czy może szkicu, bo oba określenia są w tym przypadku równoważne.

Miasta

Odkąd Joanna prywatnie związała się z Edwardem Dwurnikiem, nagle wśród niepodejmowanych, wręcz nieistniejących wcześniej tematów pojawiły się weduty – widoki miast.

Ale właściwie to wcale nie są widoki miast, to są raczej bardzo swobodne wariacje na temat miejskich przestrzeni, gier, jakie prowadzą ze sobą niebo, chmury, powietrze i domy, z ich urbanistycznym porządkiem, a czasem nieporządkiem. Specyficzna jest technika – szeroko ścięty rysik, zanurzony w tuszu, który determinuje dramaturgię działania artystki. Niby poziome krechy, a potem tylko pionowe przecinki, kwadraty, ale i dramatyczne czarne piony, które w nieoczekiwany sposób w zupełności wystarczają.

Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita Joanna Mieszko-Nita

Joanna przyjęła bardzo proste techniczne rozwiązanie, dostarczające nader satysfakcjonujących kompozycji, które mogą zarówno mieć skalę niewielkiego rysunku, jak i całkiem sporego obrazu; bo tworzy również obrazowe, akrylowe wersje tych kompozycji. Zdaje się, że jest w tym coś z kaligrafii, której estetyka może zamknąć się w geście i dukcie pędzla/rysika zanurzonego w tuszu/farbie. Szybkość, owszem, tak, ale i precyzja, tego nie daje się rozdzielić i to właśnie tak ma działać i działa w tych pracach.

Swoje kompozycje Joanna dość precyzyjnie opatruje tytułami. Zatem bez wątpliwości dowiadujemy, że to widok Szczecina, a to Szczecinka, albo Chojny, w której mieszka. Są oczywiście inne miejsca: Krynica, Szczawnica, Bystrzyca; zarazem w ten sam sposób powstają widoki fantastycznych miejsc, do których modele nie były potrzebne, wystarczyło doświadczenie i fantazja.

Pomyślałem o niezwykle niegdyś ważnym dla Dwurnika malarzu, dziś raczej zapomnianym, Francuzie Bernardzie Buffecie. On też malował w czerniach, i tylko czerniach, bardzo dramatycznych i ekspresyjnych, choćby Paryż, który dość trudno z czerniami skojarzyć. Jemu się to udawało. Właściwie nie wiem, czy Dwurnikowi udało się przekonać Joannę do Buffeta, pokazać mu jego obrazy, przekazać, jakie miał znaczenie dla niego. Może nie; ale przed laty kupiłem dla niego w Paryżu wielki album Francuza, może zatem Joanna sama na niego trafiła i poznała dzieło. Inspiracja, o ile w ogóle miała miejsce, jest dość odległa i wcale niekonieczna, ale skoro przyszła mi do głowy, to nie będę się od niej odcinał.

Ekspresja

Jedna cecha zasadniczo wyróżnia i spaja większość poczynań Joanny: ekspresja. Ta spokojna z natury artystka, gdy przystępuje do swoich działań, staje się wyrazista, mocna i ekspresyjna. Tworzy swój własny świat i zaznacza własne terytoria, a one stają się jej podległe. Na tym polega jej moc i wyrazistość.

Trwałość i przemijalność, doskonałość i brzydota, cielesność i eteryczność – spotykają się w rysunkach, rzeźbach i obrazach Joanny. Poszukiwanie formy między tymi przeciwieństwami jest znakiem jej sztuki i całej jej osobowości, osobowości niezwykle szczerej i otwartej, a przez to nie stosującej żadnych artystycznych czy innych strategii. Jej prace są wynikiem jej poszukiwań i doświadczeń, a zarazem chwil olśnień i inspiracji, które przychodzą podczas pracy i działania.



Wybrane prace

zobacz wszystkie