Obserwator
Najważniejszy jest ten, kogo na tych obrazach nie widać. Ten lub ta. Stoi gdzieś całkiem niedaleko, na skraju świata i patrzy na nagie ciała, na opuszczonych ludzi, na smutek lub ostatnie chwile radości. Jest spokojny, ma czas, nigdzie się nie śpieszy. Może sobie pozwolić na ciszę, milczenie, moment zastanowienia. Na chłonięcie tego, co widzi. Jakby się tym żywił, jakby czerpał z tego radość.
To jesteś ty.
Long Vacation
Patrzysz na mężczyznę leżącego krzyżem. Kara za jakie grzechy na niego spadła? Ale czy na pewno to mężczyzna? Może kobieta? Może dziecko. Patrzysz więc na tę nieruchomą istotę z szeroko rozłożonymi ramionami, plecami skąpanymi w delikatnych promieniach słońca i twarzą wepchniętą w mokrą jeszcze od niedawnego deszczu trawę. Niedaleko stoi przyczepa kempingowa. Jedna z tych wielkich, prawdziwe monstrum, które zawiera w sobie całe mieszkania, całe domy. Takimi przyczepami podróżują cyrkowcy. Albo gwiazdy rocka w trasie, a wtedy w trzewiach przyczepy mieści się zespół, obsługa i tabuny fanek. Lub jedna z nich, którą zabiera się w wielką rodzinną podróż od jednego oceanu do drugiego. Ale tu istota leży krzyżem samotna. Nikogo przy niej nie ma. Gdzie jej bliscy? Czy ukrywają się w przyczepie, bojąc się wystawić z niej choćby czubek nosa? Tylko czasami zerkają przez okna, obserwując cię, tak jak ty obserwujesz leżącą krzyżem istotę. Różnica pomiędzy wami jest taka, że ty się nie boisz. Stoisz wyprostowany, widoczny z daleka, dumny z tego, co robisz, podczas kiedy oni chowają się trwożliwie, jak małe zwierzątka, jak surykatki, i tylko od czasu do czasu sprawdzają, czy niebezpieczeństwo już minęło. Ale ty ciągle jesteś.
A może wcale ich tam nie ma? Może już dawno uciekli do tego wielkiego, ciemnego, strasznego lasu? W nadziei, że może w nim będę bezpieczni – bo poza zasięgiem twojego wzroku.
Night Game
Wraca dziewczynka z zabawy tanecznym krokiem. Trochę się bawi w klasy, trochę udaje, że chodzi po linie. Cała okolica tonie w mocnej, krwawej czerwieni. Można by pomyśleć, że słońce dopiero zachodzi, ale nie, noc trwa od dawna. Światła w domach są już przecież zapalone. To nie słońce więc, ale łuna pobliskiego pożaru. Dziewczynka skacze w jego blasku wesoło. Nie możesz dostrzec twarzy, ale cała sylwetka śmieje się radośnie, jakby dziewczynka brała udział w najpyszniejszej zabawie. Towarzyszy jej na wpół cień, na wpół kłąb dymu – pysk bestii. Zawieszony niemal nad jej ramieniem, z wielkimi kłami w paszczy tak ogromnej, że połknąłby dziewczynkę jednym kłapnięciem. Ona jednak zdaje się nie zwracać na niego uwagi. Skupiona na kolejnym skoku i rozkosznym cieple bijącym od płomieni na swojej skórze.
Tylko jedną spotkałeś tej nocy istotę groźniejszą od siebie. I jest nią ta śliczna, roztańczona dziewczynka.
Summer Vacation
Naprawdę jesteś ciekaw. Można nawet powiedzieć, że niezdrowo zainteresowany. Co ona tam widzi? W tym mroku, z którego się wyłoniła. Młoda dziewczyna w zwiewnej letniej sukience. Jeszcze kilka godzin temu śmiała się głośno, żartowała z przyjaciółmi, tańczyła rozbawiona. Teraz pędzi przed siebie. Zgubiła gdzieś buty. W dłoni trzyma resztki torebki. Ogląda się za siebie, w mrok, szukając wzrokiem tego czegoś lub tego kogoś, kto zmusił ją do ucieczki. Prawie czujesz jej ulgę, kiedy wbiegła w krąg światła. Pewna, że cokolwiek tam jest, nie odważy się ujawnić światu swojej twarzy. Więc ona myśli, że jest bezpieczna.
Nie wie jeszcze, że biegnie wprost na ciebie.
Night Walk
Dwóch chłopców na gruntowej drodze, pod latarnią, pośrodku niczego. Możesz się tylko zastanawiać, skąd się tutaj wzięli. Sami przyszli? Ktoś ich przywiózł, wysadził i odjechał? Nie wydają się przejmować swoim położeniem. Stoją w plamie światła, jakby to była ich mała prywatna scena. Jakby chcieli, żeby było ich dobrze widać. Ty wolisz się trzymać w cieniu, jakbyś siedział na widowni podczas teatralnego przedstawienia. Co oni robią? Może się bawią, powtarzając po sobie skomplikowane figury? Może czegoś szukają? A może jeden z nich jest już tak zmęczony, że marzy tylko o tym, by się po prostu położyć i zasnąć.
W oddali po lewej stronie dostrzegasz w ciemności dwie niewyraźne plamy. Masz wrażenie, że potrafisz z tego mroku wyłowić ludzkie sylwetki. Zmierzają spokojnie w stronę chłopców, upiorne cienie. Ale może wzrok płata ci figle? Na wszelki wypadek zostaniesz jeszcze przez chwilę na swoim miejscu na widowni. Poczekasz cierpliwie. A jeśli nic się nie stanie, wkroczysz na scenę, staniesz w świetle i pobawisz się z chłopcami.
Playing Late
Latem dzieci nie da się wyciągnąć z wody. A jeśli już, to tylko na chwilę. Wychodzą z niej, żeby trochę odpocząć, nagrzać się w słońcu, a potem wracają do morza, jeziora, basenu, rzeki, jakby to było ich naturalne środowisko, jakby zaraz miały im wyrosnąć płetwy, łuski i skrzela. Odwrócona ewolucja, a może tęsknota za dawnymi czasami. Zapisane w naszych genach pragnienie dalekich przodków.
Chłopiec spędził w wodzie cały dzień. Teraz wyszedł na brzeg. Jego skóra jest blada i pomarszczona. Lśni od kropel wody. Zapada zmierzch i chłopiec się zastanawia, czy zdąży jeszcze raz się wykąpać. Wpatruje się czujnie w pobliski dom. W kuchni pali się światło. Matka przygotowuje mu kolację. Proste kanapki i kubek ciepłego kakao. Wkrótce wyjdzie na dwór i zawoła syna do domu. Ale chłopiec już jej nie usłyszy. Pozostanie po nim tylko wgłębienie na piasku w miejscu, gdzie niedawno siedział.
The Bathers
Czas do kąpieli! Jakiż to intymny z założenia proces! A jaki słodki obrazek, kiedy kąpie się razem dwójka dzieci! Jakie to rozkoszne i niewinne! Ale oni przecież nie są już dziećmi. Ona i on. Oboje nadzy. Ona klęczy na ziemi, próbuje go podnieść. Co oczywiście jest straszliwie trudne, bo on jest ciężki, a ona już słaba. Czas do kąpieli! Siedzą więc na tym brudnym chodniku przed ślicznym białym płotkiem postawionym przed ślicznym białym domkiem, w którego oknie pali się światło. Czas do kąpieli! Okrzyk dobiega z domu właśnie. I jest to głos kogoś, kto wierzy, że kąpiel oczyszcza nie tylko z brudu, ale także z grzechu. Czas do kąpieli! Okrzyk się powtarza. A ty po raz pierwszy rozumiesz, że ta dwójka wcale nie stara się dostać do domu, ale właśnie z niego ucieka. Z tego małego, ślicznego białego domku z łazienką w środku. Nie wróżysz im powodzenia. Czas do kąpieli! Och, jakże to ciekawe, co czeka na nich w wannie!
The Examiner
Stoi w kręgu wyznaczonym przez światło latarni jak na laboratoryjnej szalce. Lekko pochylona, jakby próbowała udowodnić, że jest w stanie dotknąć czubkami palców własnych stóp. A może przygnieciona wspomnieniami. Ubrana w sięgającą za kolana białą szpitalną koszulę. Przez chwilę masz wrażenie, że patrzysz na eksponat. Ale szybko rozumiesz swój błąd. Bo eksponat to coś, co jest wystawione do podziwiania. Patrz, ale nie dotykaj. Tutaj jednak jest inaczej. Tu można przecież dotykać. A nawet więcej niż dotykać. Bo to nie eksponat, ale obiekt doświadczalny, który dopiero musi udowodnić swoją wartość. Zacierasz więc ręce i ruszasz do pracy. Egzamin czas zacząć.
The Prowl
Dziewczynka patrzy na kotka. Tak jak to zwykle robią dziewczynki, kiedy widzą kotka właśnie. Kot tymczasem nie zwraca na nią żadnej uwagi. Zupełnie pochłonięty polowaniem. Cały jest napięty. Skupiony na tej małej myszce, która nie wyczuła chyba jeszcze jego obecności i załatwia swoje mysie sprawy, a tymczasem drapieżnik szykuje się do skoku, do tego, żeby zatopić kły i pazury w jej delikatnym ciele. Żeby poczuć jej strach i krew pod językiem. I nie ma w tym nic złego. Żadnego grzechu. Tak jest po prostu urządzony świat. Są w nim drapieżcy, są w nim ofiary. Ten właśnie pierwotny spektakl obserwuje dziewczynka, choć sama nie rozumie, czego jest świadkiem. Nie wie, że to już ostatni akt i łowca zaraz krwawo zakończy swoje łowy. Taka jest niewinna. Obserwuj więc dalej kotka, dziewczynko. Obserwuj go, ty mała śliczna myszko.
The Search
Latarnie stworzono po to, żeby dawały światło. Bo światło daje poczucie bezpieczeństwa. Nie tyle rozprasza, ile niszczy mrok nocy. To nauka, którą wynieśliśmy z tysięcy, milionów lat naszego istnienia. To coś, co głęboko tkwi w naszych genach. Wybór światła, pragnienie światła jest tak naturalne jak pragnienie oddechu. Dlaczego więc ta kobieta tak ciekawsko patrzy w ciemność? Dlaczego wychyla się w tamtą stronę? Co tam widzi? Co tam ją kusi? Dlaczego, zamiast stać grzecznie na widoku, woli się chować w czarnej plamie? A może ona czuje na sobie twój wzrok? Może wie, że tu jesteś, że patrzysz, że obserwujesz. Może już się na tobie poznała.
Za chwilę zniknie w mroku i nigdy więcej jej nie zobaczysz. Bo woli się znaleźć w dusznej ciemności, niż stać w świetle wystawiona na twoje spojrzenie.
