Szary wilk, gołębie i samolot odrzutowy

Tekst: Magdalena Wicherkiewicz

Czy malarstwo może coś jeszcze opowiadać? Czy po milczących monochromach historia w obrazie nie jest anachronizmem? Pewnie jest. Lecz z drugiej strony nawet samotny błękit lub wybuchowa czerwień bywają rozmowne. Nadal istnieją malarze, który chcą opowiadać historie, te rzeczywiste i te trochę nie z tego świata. Malują kobiety, zwierzęta i kwiaty. I niebo z samolotem, na który spogląda szary wilk.

Jacek ŁydżbaJacek ŁydżbaJacek ŁydżbaJacek ŁydżbaJacek Łydżba

Jacek Łydżba to jeden z opowiadających malarzy. Choć jego historie są proste, to przyjemnie ich słuchać. W większości zostały podpatrzone w życiu. Rozgrywają się na jednolitym tle: intensywnym błękicie, pogodnym żółtym czy zieleni. Te barwy są podstawą narracji, najczęściej jedno lub dwuwątkowej: o zamyślonej policjantce czy lotniku obserwującym gołębie o parze maszerujących żołnierzy lub wilku, który „rozmawia” z samolotem. Są to opowieści ciepłe i pogodne. Na przykład wilk i ptak toczą przyjacielską pogawędkę, a płaszczyzną porozumienia jest kolor żółty. Atmosfera czegoś przyjemnego roztacza się także wokół żółtobrązowej historii o chłopcach z boys bandu, zbiorowego portretu muzyków. Czasem jednak beztroską aurę łamie cień melancholii. Tak właśnie patrzą kobiece oczy w „Twarzy w czerwieni z błękitem”. W niektórych powiastkach drzemie jednak coś więcej niż tylko smutek czy melancholia, wyczuwalne jest zagrożenie. Bo choć trójka samolotów układa się na niebie we wzór niczym ptasi klucz, to nie jest to z pewnością opowieść o bezpieczeństwie.

Jacek ŁydżbaJacek ŁydżbaJacek ŁydżbaJacek ŁydżbaJacek Łydżba

We wcześniejszych obrazach Jacka Łydżby dominowały opowieści o kobietach, ubranych nieco z grecka, bądź anielsko uskrzydlonych, czasem bardziej współczesnych – jeżdżących na rolkach czy rowerze. Były też kwiaty i gołębie. Kobieco – ptasią słodycz przełamywały „męskie” historie: o nieodłącznych samolotach, rzadziej – samochodach. W ostatnich obrazach intensyfikuje się zainteresowanie „życiem mundurowym”, ujednoliconym poprzez ubiór: mamy historie o zadumanej policjantce, o żołnierzach sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza w marszowym szyku, niczym tańcu wojennym, przemierzających żółtą przestrzeń obrazu. Jednak w przeciwieństwie do klucza samolotów, maszerujące postacie bliższe są chłopięcej zabawie ołowianymi żołnierzykami niż prawdziwej historii wojennej. Jacek opowiada w nich przede wszystkim, o tym co dla malarza najważniejsze: o układach form i barw nadających charakter przedstawianym postaciom i motywom. Jest to też historia o tym, jak pojedynczy element zbliża się do ornamentu, o powtarzalności układów, o rytmie, który kiedyś dał początek sztuce.

Skąd u Jacka Łydżby zamiłowanie do opowiadania? I dlaczego pojawiają się akurat tacy bohaterowie? Mówi, że po prostu opowiada o tym, co go otacza. O swoich najbliższych, znajomych, spotykanych osobach. Potwierdza też, że zawsze interesowała go wielka historia: ważne bitwy, ich przebieg i związane z nimi bohaterstwo. Od wczesnego dzieciństwa sklejał modele samolotów, które potem stały się bohaterami obrazów. Na formę, jego malarstwa wpłynęły też studia w pracowni plakatu. Dlatego jego obrazy są zazwyczaj opowieściami z motywem centralnym, jakby odbitym z szablonu czy zaczerpniętym z dziecięcej książeczki do kolorowania. W tym miejscu kończą się jednak cechy wspólne z plakatem. Jacek nie maluje płasko, wręcz przeciwnie: kładzie farbę grubo, mięsiście, gubiąc kontury w materii farby. Bliższe jest to pracy rzeźbiarza czy twórcy reliefów. Także kolor wymyka się ze związków z plakatem, owszem – jest intensywny, lecz łączy odcienie jednej barwy, jest kładziony warstwowo, laserunkowo. W ostatnich obrazach dynamizuje się kompozycja: staje się diagonalna, otwarta.

Ważne miejsce w działaniach Jacka Łydżby zajmują szablony. Wycięte motywy mogą być inspiracją dla obrazów, ale istnieją też samoistnie. Są odbijane na kartonie, czasem zdobytym z jakiegoś pudełka, ze śladami jego pierwotnej funkcji w postaci różnorodnych oznacze, jak marka czy logo firmy. Jacek tworzy zabawne konteksty z szablonowymi, podmalowanymi motywami, jak wdzięczna postać młodej damy tuż obok znaku recyclingu.

Jak widać, możliwe jest opowiadanie poprzez malarstwo, tworzenie prostych historii, których chcemy słuchać. Także tych cukierkowo – banalnych. Nawet w nich możemy poszukiwać drugiego dna. Każdy obraz poprzez formę i barwę sugeruje to, czym jest, i co tkwi u jego źródeł. Gdzieś zawsze istnieje w nim życie, nawet wówczas, gdy jest on jedynie powierzchnią pokrytą abstrakcyjna barwą.



Wybrane prace

zobacz wszystkie