Muzyka oka

Tekst: Janusz Miliszkiewicz

W sztuce Małgorzaty Jastrzębskiej najważniejsza jest linia. Konstruuje całość kompozycji. Obraz zbudowany jest na siatce z linii, które precyzyjnie, idealnie oddzielają od siebie kolory i kształty. Powierzchnia jest gładka, bez śladów pędzla. Kompozycja ma swoje centrum, zwykle jest to koło. Kolory są niepowtarzalne, nie ma symetrii figur i barw. Najpierw Jastrzębska starannie jak architekt kreśli układ linii. Następnie powstałe przestrzenie wypełnia kolorami. Wyjaśnia: W tym momencie wiem tylko jakich kolorów na pewno nie będzie w obrazie. Kolor, który nagle się pojawi może całkiem odmienić kompozycję, zburzyć rysunek. Nic nie jest z góry przesądzone. Wbrew pozorom jest to malarstwo żywiołowe, pełne emocji już w fazie powstawania.

Małgorzata JastrzębskaMałgorzata JastrzębskaMałgorzata JastrzębskaMałgorzata JastrzębskaMałgorzata Jastrzębska

Linia zawsze była ważna. Na studenckim plenerze w 1998 roku namalowała pejzaż z Kazimierza nad Wisłą pt. Góra trzech krzyży (50 na 50 cm). Na czerwonym tle u góry po prawej stronie widnieją trzy pionowe zielone linie, które wypełniają mniej więcej jedną czwartą obrazu. Środkowa pionowa linia jest lekko cofnięta, tworzy wrażenie perspektywy. U góry, w jednej czwartej wysokości przecina je linia ukośna. Jest to bardzo dojrzała wizja malarska, jakby programowa zapowiedź przyszłych kompozycji. Może po namalowaniu tego obrazu ostatecznie zrezygnowała z marzeń o studiowaniu architektury?

Jedynie w pierwszej chwili może się wydawać, że malarstwo to jest wyrazem wolności jaka panuje w matematyce. Jastrzębska nie tworzy według wykalkulowanych, wyliczonych arytmetycznych proporcji pomiędzy kolorami, jak Henryk Stażewski a wcześniej Piet Mondrian. Nie chodzi tu także tylko o czysto optyczne efekty lub wrażenia, o rozbicie światła przez pryzmat malarskiej wyobraźni. Jastrzębska obserwuje chaos życia, skontrastowaniem kolorów buduje własny porządek, proponuje nam spójną wizję świata.

Czy da się to malarstwo sfałszować? Ducha tej sztuki tworzą własne zestrojenia barwne. Indywidualne skontrastowanie kolorów jest źródłem emocji. Jeśli fałszerz nie przeniknie ducha tego malarstwa, to najwyżej wykona fotograficznie wierną kopię jednego autentycznego obrazu. Kolory są intensywne, zmysłowe.

Kompozycje często stwarzają wrażenie szybkiego wirowania kolorów i form. Jastrzębska w wywiadzie dla Sztuka.pl (styczeń 2007) powiedziała: A ruch właśnie wcale nie był zamierzony, to przypadek, produkt uboczny. Kiedy myślę o obrazie, to najważniejsza jest dla mnie kompozycja, potem kolor. Tak więc najważniejsza jest linia i samo malarstwo. Żadnych kompromisów! Oczywiście dlatego obrazy Jastrzębskiej nie mają tytułów, oddziaływują tylko uniwersalnym językiem abstrakcji.

Z tyłu każdego płótna widnieje kolejny numer obrazu. Wraz z podpisem autorki rygorystycznie wyznaczają pion i poziom, narzucają interpretację. Jednak miłośnicy sztuki, nabywcy tych obrazów, co jakiś czas wieszają je na przykład do góry nogami. Większość tych kompozycji można powiesić na cztery sposoby. Wtedy zyskują one całkiem nowy wyraz, nabierają nowych znaczeń, na nowo zmuszają do kontemplacji. Mój ulubiony obraz (numer 136, olej na płótnie 100 na 100 cm) zgodnie z autorską dyrektywą ma wisieć tak, aby półkolista niezamalowana powierzchnia widniała w pionie po lewej stronie. Gdy jednak znajdzie się ona poziomo u dołu, wtedy krańcowo zmienia się ekspresja, współzależności pomiędzy kolorem a formą.

Często mówimy o barwie dźwięku. Jeśli dźwięk ma barwę, to równie uprawnione wydaje się mówienie o muzyczności kolorów i zestrojeń barwnych. Kompozycje Jastrzębskiej działają równie silnie jak muzyka, która w ułamku sekundy wypełnia słuchacza i na długo porusza jego emocje. Nie chodzi tu jedynie o czysto estetyczne lub intelektualne wartości muzyki, które dominują na sali koncertowej. Muzyka podobnie jak średniowieczne katedry uznawana jest za konstrukcyjny ideał. Właśnie to upodabnia muzykę i malarstwo Jastrzębskiej, ale łączy je przede wszystkim emocjonalna wartość. W muzyce, tej najbardziej abstrakcyjnej ze sztuk, emocje są źródłem wtajemniczenia. Ciekawa byłaby wystawa dorobku Małgorzaty Jastrzębskiej w Akademii Muzycznej lub foyer Filharmonii Narodowej.

Dotychczas miała dwie indywidualne wystawy, w marcu 2006 w Galerii Schody odbyła się Geometria oka, we wrześniu 2007 w Cafe Kulturalna pokazano dziesięć jej obrazów. W marcu 2007 w Miejskiej Galerii w Łodzi brała udział w zbiorowej wystawie pt. Młodzi z Warszawy, m.in. z Polą Dwurnik, Martą Kochanek, Agnieszką Sandomierz. Przy okazji tych wystaw dziennikarze kojarzyli sztukę Jastrzębskiej z dorobkiem Roberta i Soni Delaunay. Wydaje się to uproszczeniem. Jednak korzystając z takich skojarzeń warto sformułować pytania o przyszłość tej sztuki. Sonia Delaunay w 1918 w Madrycie otworzyła swój pierwszy butik Casa Sonia z materiałami zdobionymi figurami i kolorami z jej obrazów, zaczęła wtedy projektować wnętrza i tkaniny dla haute couture. Nad Wisłą, znacznie później, bo dopiero w latach sześćdziesiątych konstruktywistyczne wzory sukienek dla Mody Polskiej zaprojektował Henryk Berlewi. Jaką drogę wybierze Jastrzębska? Czy wyjdzie poza olejne sztalugowe malarstwo? Jej ulubione motywy doskonale wyglądałyby w postaci grafiki użytkowej, malarstwa ściennego, witraży, mozaiki. Obrazy Jastrzębskiej doskonale komponują się nad barokową komodą, ale równie dobrze w otoczeniu mebli na przykład w stylu art deco. Dekoracyjność tego malarstwa jest jego siłą.

To malarstwo się zmienia. W Cafe Kulturalna Jastrzębska po raz pierwszy pokazała 4 wielkoformatowe płótna (100 x 170 cm). Tamte obrazy, tak inne od wcześniejszych, zaskoczyły i zachwyciły. Na dwóch z nich (numery: 143, 144) widzimy biegnące pionowo równoległe pasy, istotnie zredukowaną liczbę barw. Szczególnie te dwa obrazy budziły zachwyt, dominującą w nich czernią i bielą. Na kolejnym obrazie pasy wychodzą z rogów płótna i przecinają się w jego centrum. W tych kompozycjach sama forma spełnia wyjątkową rolę.

Dziś malarka trzyma się płaszczyzny. Może jutro formy nabiorą bryłowatości? Być może wzorem Marii Nicz-Borowiakowej lub Marii Ewy Łunkiewicz-Rogoyskiej Jastrzębska po swojemu zacznie malować pejzaże miejskie lub martwe natury? W tym roku formy niektórych obrazów stają się bardziej oszczędne, są jak znaki. Jedną z ostatnich kompozycji jest na przykład biała „błyskawica” na czarnym tle (Obraz nr 160). Inne z kolei to coraz mniejsze wycinki koła otoczone bielą płótna. Jesteśmy świadkami przełomu?



Wybrane prace

zobacz wszystkie