Biblijne opowieści z dreszczykiem

Rozmawia Beata Sadowska

Leszek JasińskiLeszek JasińskiLeszek JasińskiLeszek JasińskiLeszek Jasiński

Jesteś dobrym rzeźbiarzem?

To nie są zawody sportowe, żeby klasyfikować. Chociaż historia jest prosta: dobrym rzeźbiarzem czy malarzem jest się wtedy, gdy ma się dobry warsztat. Dlaczego rzeźba Papieża, która została zniszczona przez widzów (rzeźba Maurizia Cattelana „La Nona Ora” przedstawiająca Jana Pawła II przygniecionego meteorytem, wystawiana w 2001 roku w Zachęcie), wzbudzała takie emocje? Bo była źle zrobiona. Formalnie, czyli warsztatowo, to była zła rzeźba, źle ulepiona. Gdyby była dobrze zrobiona, nikt by się nie czepiał, bo nie byłaby dla ludzi taką obrazą.

To na ASP nauczyli cię dobrego warsztatu?

Nie wiem, czego uczą na Akademii, nie zauważyłem. Żeby dobrze rzeźbić, trzeba mieć po prostu dobry warsztat i coś do powiedzenia. Ja kończyłem malarstwo i właściwie te moje rzeźbki to maluję. I w każdej musi być seks, dowcip i chamstwo, czyli prymitywne pokazanie siły.

Cham, seks i dowcip?! W biblijnych historiach?! W Ukrzyżowaniu...?

No właśnie. Przecież to nie jest pokazane po bożemu! Krzyże są krzywo, a to już trochę jak przedstawienie papieża przygniecionego kamieniem. Jest goła baba, a jej absolutnie na czymś takim nie powinno być. Są też karykaturalnie przerysowani tłuści faceci. Po części myślenie jest tu niemal średniowieczne, a po części współczesne.

Ty w ogóle wierzysz w Boga?

W podstawówce chodziłem na religię, nawet maturę z religii zrobiłem. Może i są takie momenty, że jakoś tam wierzę, ale na pewno instytucja kościelna mnie nie interesuje. Biblia i wiara to jednak część naszej kultury. Tak głęboko w tym tkwimy, nie można być wobec tego całkowicie obojętnym, więc na twoje pytanie nie da się odpowiedzieć jak w sądzie: „tak” albo „nie”. Wiadomo, że są zdeklarowani ateiści, ale ja wyrosłem w rodzinie katolickiej. Mój ojciec bardzo często chodzi do kościoła, w zasadzie jest tam codziennie. Kiedy robiłem maturę z religii, to miałem okazję się przyjrzeć, jak księża to wszystko traktują i gwałtownie mi wtedy przeszło zaangażowanie. Młody byłem i się rozczarowałem. Niedawno kłóciłem się z sąsiadem o miedzę: ja mu argumenty, mapy, a jego to w ogóle nie interesuje. W końcu przyjechał geodeta rozsądzać sprawę i tak chłopów przekonał: Ja jestem bardzo wierzącym człowiekiem i rękę sobie daję obciąć, że gdyby teraz Pan Bóg zszedł z nieba, to by pokazał, że granica jest w tym miejscu. Tak przekonał starsze baby, bo młode to musiał sądem straszyć. Facet wiedział, jak z chłopami rozmawiać.

A ty to potrafisz?

Pewnie, że potrafię! Ci, co najchętniej zakolegowali się ze mną na samym początku, to pijaczki, z którymi nie da rady rozmawiać, ale mam też kilku znajomych starszych ludzi i raz na jakiś czas się spotkamy. Tyle samo głupców jest wśród ludzi wykształconych, co i niewykształconych, zresztą to nie jest jakikolwiek powód do klasyfikowania.

Miałeś etap chłopomanii, ale podobno ci przeszło?

Przeszło, bo chłopów już nie ma. Starzy umierają, a młodzi zapracowani. Nie ma już sklepów GS-owskich, gdzie kiedyś ludzie się zbierali i pili. Wtedy nie trzeba było czytać gazet, wszystkiego można się było dowiedzieć pod sklepem. A teraz sklep prywatny i zakaz picia w jego obrębie. Nie ma centrum wsi. No, ale ja miałem inne powody, żeby tu przyjechać. Zobacz, jak miło... drzewka sobie rosną, jesienią - grzyby, nawet pod domem.

I masz mnóstwo modeli. Rozumiem naturalizm i weryzm, ale czy tu wszyscy są naprawdę tacy brzydcy? Wyznajesz kult brzydoty?

A może ja nie umiem ładnie lepić?!

A może po prostu wybierasz sobie brzydkie obiekty...

Dlaczego brzydkie?! Normalne są, no coś ty! Nie ma żadnej idealizacji. Jak jest cham, to jest cham i już.

I jest brzydki...

No a co, ładny?! Jeden w garniturku to strasznie się na mnie obraził za swoje popiersie. Ale jego kumple zaraz to kupili!

On nie chciał, bo...

... bo szpetny był! (śmiech). Ale tylko dwie rzeźby zrobiłem na zamówienie. Reszta to są konkretne klasy i środowiska, które sam sobie wybieram. Baba z masarni, cham po wyroku. Po części to przypadek. Dlaczego takie, a nie inne? A jakie?

A dlaczego na przykład nie piękna dziewczyna?

To są względy praktyczne: dlaczego nie młode, ładne kobiety z długimi włosami - a skąd ja wezmę włosy? Perukę kupię? A faceci? Mam taką cielęcą skórę na fotelu, którą podcinam i z której robię włosy. Robię fryzury, jakie się tu widuje. To wypadkowa moich wyjść do sklepu. Moi modele nie są wcale brzydcy, bez przesady! Normalni są! Średnia tak wygląda, w rzeczywistości są jeszcze brzydsi. A rzeźbki są cudne!

A święty Sebastian?

Sebastian jest brzydki jak jasna cholera. A co? Musi być za każdym razem idealizowany?! No przecież to jest historyjka o kimś, kto realnie żył i wcale za życia nie był taki święty. Moje rzeźby są po części prześmiewcze, choć nie wprost. To obraz polskiego katolicyzmu. Ja robię bardzo narracyjne prace, one są proste w odbiorze, oczywiste. Każdy głupi popatrzy i od razu wie, o co chodzi.

Chyba nie do końca. Bo jeśli twoje rzeźby kupują bardzo religijni ludzie, to raczej nie dlatego, żeby się pośmiać. Może ich nie rozumieją?

To nie Polacy kupują, ale Szwedzi i Austriacy. Oni żyją w innej kulturze, obraz polskiego społeczeństwa różni się od tego, w czym sami wyrośli.

A ty wyrosłeś w katolickiej rodzinie. Czym jest dla ciebie Biblia?

Nie wiem, nie czytałem.

Napisałeś maturę z religii i nie czytałeś Biblii?!

Ja pisałem pracę o sztuce sakralnej. Według mnie Biblia, tak jak mity greckie, jest niesłychanie ważna dla kultury europejskiej.

To w co ty wierzysz?

Jakieś banały to będą, ja nie jestem erudytą. No bo jak - w co? Chyba za tępy jestem. Przecież nie jestem żadnym...

Kim?

Kimś wyjątkowym. Gdybym miał o tym odpowiedzieć, to wyszłaby jakaś żenująca historia jak z Big Brothera (śmiech).



Wybrane prace

zobacz wszystkie